THE END
- Czarny scenariusz spełniony
- Mroczna Sztuka się zaczyna
- Cisza! KURTYNA! Taniec gniewu na parkiecie krzywdy rozwinięty, który wpierw prowadzi do zemsty a potem kurtyną zapomnienia przeklęty
NA WIEKI WIEKÓW TEATR SERCA ZAMKNIĘTY.
Głosuj (0)
Smutek...
Będę cicho
obiecuję
bez słów łatwiej wszystko wytłumaczyć
powiedzieć to co czuję?
powiem
milczeniem
tylko tak da znać Tobie
mój smutek
niby niewielki
a jest
męczy i nie pozwala spać
a kiedy już osuszę łzy
uśmiechnę się
byś myślał
że jestem szczęśliwa...
milczę
Głosuj (0)
Być jak ptak...

...Być jak ptak... Który pośród chmur szuka swego domu
Na niewidzialnych skrzydłach sie wnieść i poszybować do nieba,
Odnaleźć szczęście w czyichś ramionach...
Stanąć na krawędzi życia
I nie bać sie skoczyć... Kochać... Do bólu! Do krwi!
Pod powieką mieć słońce...
I tylko we włosach czuć podmuchy wiatru prawdziwego...
Głosuj (0)
... Sometimes goodbye's the only way...
Dziękuję Ci za wszystkie wspólne dni,
za te noce gdy sen nas długo nie odwiedzał...
Wciąż mam Twój zapach na dłoniach...
Gdy rano się obudzę ulotni się jak myśl o Nas...
Jeśli kiedyś spotkamy się na ulicy, uśmiechnij się do mnie...
Jeszcze wczoraj czułam cię
W kroplach deszczu w cieple ust
Dziś samotnych godzin dźwięk przyśpiesza tętno
Czas przemija czuje to
Rozdrażniona brakiem snów
Uwierz że po mimo łez jest mi wszystko jedno
Jeszcze wczoraj chciałam biec
Walczyć do utraty tchu
Stopić w jedność naszych ciał bolesny chłód
Jeszcze wczoraj znałam sens
Tylu zagmatwanych dróg
Rozpalałam w sobie chęć mierząc wysoko
Teraz bije głową w mur
Chociaż chcę nie umiem już
Pojednania podjąć tych kolejnych prób
Trwam bez względu na ból
Choć dotyk Twych rąk nie cieszy mnie już
Mam ukrytą gdzieś moc
Pozwala mi iść przed siebie dalej znów, samej znów
Znika z horyzontu szum
Bo zamilkły głosy żalu Twoich słów
-Kasia Kowalska - Baby blues-
... bo widzisz, ja nie mogę spać... dopiero kiedy noc dobiega końca i staje się jaśniejsza, gwiazdy odkrywaja niebo... kazda bezsenna noc to koszmar, - byłeś moja doskonała kołysanką... teraz nie potrafie zasnac... choc próbuje sie z Ciebie obudzic... rozumiesz cos z tego? ja niestety nie. Dobranoc.
Głosuj (1)
Prośba o zwariowanie...
Mecze Cie? Wiem. Fajnie nie? Siebie tez. A nawet- Gorzej, siebie Toba to juz katuje. Kazdy nowy dzien to pismo z prosba o zwariowanie... Blagam tego od czarnej roboty, no tego z gory, o obled. Zwyczajnie chce sfisiowac, zwariowac, postradac zmysly. Stracic rozumi pamiec, mowic ze jestem np Maria Dabrowska, i ze mieszkam w lodzi i nie pamietac adresu, chce wlosy farbowac na rudo i nosic gumowe plaszcze. Smiac sie gdy ktos mnie bedzie zalowal, bo taka jeszcze mloda... Chce kupowac ryby na targu i wrzucac je do wody a na targu staroci szukac najnowszych butow Pumy. Powiedz- czy ja o wiele prosze? Troche obledu... Bo nie moge zwyczajnie zapomniec. Dzien dobry. A moze Dobranoc... Nie wiem czego Ci zyczyc. Bo nie wiem co robisz. Ja wracam do normalnosci, do wspomnien. Nie martw sie. Nie zagine, zbyt dobrze znam ta droge...
Głosuj (1)
Zmiany...
Ślady ptaków na wigotnym piasku,
puste niebo.
Coś żyło, odeszło, coś pozostało.
( William Wharton )
Muszę kiedyś opowiedzieć Komuś o tym
jak straszna bywa tęsknota, czarna pustka
i głuchy żal...i może o tym, że to
kiedyś przemija.
Dlaczego Bóg dopuścił do tego żebyśmy się spotkali, skoro nie możemy być razem ?
( Miasto Aniołów )
"Gdy człowiek podejmuje już decyzję, to trochę jakby skoczył w wartki strumień, który porywa go w kierunku, o jakim mu się nawet nie śniło, w chwili gdy ją podejmował".
"Zmiany zachodzą tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu do czego przywykliśmy".
Głosuj (1)
...10 kwiecień 2010 rok SMOLEŃSK...

Tak nagle ucichło i tak posmutniało.
Pustka niby pętla zaciska się wokół.
Tak ciężko uwierzyć, że coś już się stało...
Tak trudno zrozumieć tajemnice mroku
Płaczą trawy, drzewa i płaczą kamienie,
które choć raz jeden spotkały się z Wami
i miejsce, gdzie oddaliście swe ostatnie tchnienie...
Łzawią moje oczy i chmury nad głową.
Gdzież szukać przyczyny? W marnym przeznaczeniu?...
Że miejsce, że czas zły, że człowiek bezmyślny?
Że cel osiągnięty w tym krótkim wcieleniu?
Że teraz marzenie, to senne
10 kwiecień 2010r. godz. 8:56 - SMOLEŃSK
TRAGICZNA DATA DLA POLSKI
Głębokie wyrazy współczucia dla rodzin, najbliższych i przyjaciół osób, które odeszły
w tragicznej katastrofie lotniczej...
Dzień ZERO!!!!

Są dni takie, w które otwarcie oczu jest aktem odwagi.
Taki nastrój miałam właśnie z samego rana. Włos jeżył mi się na głowie od samego myślenia o egzaminie, do którego miałam przystąpić. Ręka drżała podczas make up-u, szczotka wyślizgiwała sie z już spoconej ręki, a o koordynacji ruchowej lepiej nie mówić...
Taaaaaak. Fajno! A muszę przecież się zebrać do kupy i jakoś niestety stanąć do próby. Ale najpierw trzeba w całości dojechać do miejsca kaźni. A z koordynacją tak jak przy malowaniu. Wzrok rozbiegany, myśli niepoukładane. Jak do cholery przeszli przez to inni? W sumie dorosła kobieta a boi się jak dziecko.
Dojechałam. Szczęśliwie nikogo nie przejechałam i nie miałam żadnej stłuczki. Nawet udało mi sie porządnie zaparkować (tzn. między wyznaczonymi do tego miejsca liniami). Teraz na oddział. Drugie piętro. Winda? Nie. Po schodach. Byle dłużej...
Przydział pacjentów. Cholera, dwóch pacjentów z problemem. Żaden z czystą interną. Aaaaaaaaaa! Fajnie, że asystenci w porządku. Pomagają jak się da. Wszyscy uśmiechnięci, mili i grzeczni, odpowiadają na pytania, zwracają uwagę na istotne rzeczy. Tylko żebym w notatniku nie nabazgrała jak kura pazurem i coś z tego mógła później przeczytać (znów ta koordynacja!). Wchodzę dopiero o 11.30. Dwie osoby przede mną. Dłuży się jak nie wiem co. Dookoła ludzie wydają się być obryci na potęgę. Rzucają do siebie hasłami o których nie mam zielonego pojęcia. Co ja tutaj robię?!
Pierwsza osoba wychodzi. Dziewczyna gada jak nakręcona. Pewno zarzuciła komisje trajkotem. Jakie miała pytania? Cholera, na połowę bym prawie nic nie powiedziała. Fajno, że zdała ale dlaczego tak dobrze! Źle dla następnych w kolejce...
Druga dziewczyna. Pytania? Hmmm, tak oczywiście, że łatwe... Coraz bardziej się zastanawiam po co tutaj przyszłam?
Wzywają mnie do sali egzaminacyjnej. Nagle zrobiło mi się sucho w ustach i wogóle sucho jakoś tak, gorąco i duszno... Podchodzę do komisji, żeby wylosować kopertę z pytaniami. Ta z samego środka, a niech tam - co ma być to będzie. Otwieram kopertę i czytam pytania...
I nagle ulga. Wiem już, że zdam ten egzamin. Wszystkie pytania mi pasują! Na wszystkie jestem w stanie odpowiedzieć trochę więcej niż coś! Z przedstawieniem pacjentów nie powinnam mieć kłopotu - najbardziej bałam się wylosowanego zestawu pytań. Mózg od razu zaczyna inaczej pracować, w notatniku zapisuję schemat odpowiedzi... Będzie dobrze. Prawie całkowicie już spokojny pewnym głosem zaczynam predstawiać pacjentki. Główny egzaminator (bardzo sympatyczna osoba) od czasu do czasu przerywa starając się uściślić moje wypowiedzi. Rezonans magnetyczny opisuję całkiem nieźle. Druga pacjentka - wydaje mi się, że też dobrze. Czas na odpowiedzi na wylosowane pytanka. Idzie całkiem gładko. Widzę to w oczach wszystkich egzaminatorów. Każdy wtrącił jakieś swoje trzy grosze, ale generalnie obeszło się chyba bez grubszych wpadek z mojej strony...
Znowu muszę wyjść. Czas na decyzję komisji. Ale za drzwiami czekam już całkiem wyluzowana. Zdałam na 100%. A ocena nie jest ważna. Mam to już za sobą. Ulga niesamowita!
Ponownie zapraszają mnie do środka. Gratulujemy, zdała pani. Teraz już jestem zupełnie spokojna :)
Strasznie długi post mi wyszedł, ale chyba musiałam po części odreagować w ten sposób. Emocje, których tak naprawdę (pomimo dobrego końcowego efektu) nie chciałabym przeżywać kolejny raz.
Teraz się napiję!

... Pustka...
Otworzyłam oczy, ale nie było już nikogo...
Nikt mnie nie zatrzymywał więc sobie poszłam...
i nikt nie powiedział zostań...
... Dopóki oddycham, nie tracę nadziei... Odnajdę miejsce wśród gwiazd...
Muszę Was pożegnać.
Otwieram klatkę-mój tymczasowy schron.
Jestem ptakiem.
Ptaki muszą być wolne, by szybować pod błękitnym niebem,
tam gdzie kończą sie granice, podziały i kraje.
Szybować tam gdzie nieznany ląd,
nieznane tajemnice,
tysiące nieznanych dusz.
Muszę odejść by znaleźć nowy port,
miejsce gdzie nie będzie słów przemyślanych,
by kogoś nie zranić, słów ukrywanych.
Muszę odejść...
Wybaczcie mi proszę...
Ból jest zbyt poważny by go szczerze Wam opowiedzieć.
Nie potrafię pisać, mówić...potrafię teraz tylko łkać.
Przelać łzy na papier, zamienić je na słowa,
lecz tylko jeśli nie wiecie, że są moje.
Żegnajcie przyjaciele z internetowych stron.
Zukaoo odeszła...